• Wpisów:130
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 07:55
  • Licznik odwiedzin:58 876 / 3011 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Poprzedni wpis miał być ostatnim, ale mam do Was pytanie: kto ma konto na Etsy? A jeśli ma, to czy chciałby się ze mną taką wiedzą podzielić i podesłać mi linka do niego (może być i na priv)?
Z góry dziękuję

Zapraszam przy okazji do przeglądania wordpressowego bloga, na którym pojawiają się moje nowe wytwory: http://gildiacosel.wordpress.com/
Za co również bardzo dziękuję
 

 
Tak, jak w tytule...
Niestety, mam zbyt mało cierpliwości, by przez pół dnia siedzieć i klikać "Dodaj nowy wpis" z zerowym skutkiem. Dlatego przerzucam się na WordPressa, którego przetestowałam i jestem zadowolona z jego działania. Zapraszam zatem na nowy adres: http://gildiacosel.wordpress.com/
Konto tutaj zostawię, by móc podglądać wpisy osób, które lubię czytać.

***

As in a title...
Unfortunately, I have too little patience to sit for half a day and click on "Add New Entry" with no results. Therefore, switching to WordPress, which I tested, and I am pleased with its performance. I invite you, therefore, to a new address: http://gildiacosel.wordpress.com/
Account leave here, to be able to preview the records of people who I like to read.
 

 
Nareszcie udało mi się zakończyć prace nad krajką w serduszka, a i tak nie jest to jeszcze to, co mogłabym nazwać ideałem. Najbardziej nie podobają mi się brzegi krajki, gdzie dość mocno zatraca się wzór. Przy najbliższej sposobności, będę musiała wziąć to pod uwagę.
Całość po zdjęciu z krosna prezentuje się następująco:


Obecnie zasiadłam nad prostszym wzorem, żeby go w przyszłości przerobić na zgrabne paski do spodni. Kilku osobom już podarowałam takie elementy galanterii i - jak do tej pory - nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Chyba nie ze strachu?

W wolnych chwilach uczę się fingeloopów, bo gdzieś po drodze stwierdziłam, że do niczego mi się to to nie przyda, skoro umiem spleść kilometry sznurków na lucecie. Teraz jednak, w obliczu planów prowadzenia warsztatów rękodzielniczych, zdecydowanie muszę się tej techniki nauczyć do tego stopnia, by wykonywać ją bez zastanowienia tak, jak pracuję na lucecie: nawet przysypiając potrafię pleść równy sznurek.

No i przepraszam, że od tak długiego czasu nic tu nie napisałam, ale zawirowania życiowe trochę mnie odciągnęły od blogowania w ogóle...
Postaram się to naprawić.

***

Finally I was able to finalize the selvedges in hearts, and even so it is not yet what I could called an ideal. Most I do not like the selvedge edges, which pretty much is lost pattern. At the earliest opportunity, I have to take this into consideration.
Whole, when it removed from the loom, is as follows:


Currently I sat down on a simpler model to redo it in the future on the slim trouser belts. I gave a few people have such items and accessories - as yet - no one reported the claims. You're not out of fear?

In my spare time I learn fingeloops, because somewhere along the way I realized that it is not useful to me, if I can weave km strings on my lucet. Now, however, in the face of plans to conduct craft workshops, I definitely need to learn this technique so much to do it without thinking as I work on lucet: even dozing can even weave cord.

Well, I'm sorry that for so long I did not write anything here, but the turmoil of life a little dragged me from blogging at all...
I will try to fix it.
 

 
Wyszywanie skończyłam dziś o poranku. Teraz pozostaje tylko pozszywać odpowiednio, ozdobić sznurkami i frędzlami i - gotowe.

Taki kawałek ozdobionego haftem lnu.

I z bliska.

Dziś materiał sobie odpoczywa zdjęty z tamborka. Jutro zabiorę się za zszywanie.
Póki co praca nad tym wzorem zajęła mi blisko 70 godzin, czyli prawie dziewięć dni roboczych. Dużo to, czy mało? Nie wiem. Grunt, że jestem zadowolona z efektów mojej żmudnej pracy.

A Wam, jak się podoba?

***


Embroidery I finished today in the morning. Now, just patch up properly, decorate of cords and tassels and - it's done.

This piece of linen decorated with embroidery.

And the close up.

Today, the fabric is resting removed from the hoop. Tomorrow I will begin stapling.
My work on this design took me about 70 hours, it's almost nine working days. A lot of it, or a little? I don't know. It is important that I am satisfied with the result of my hard work.

And you, how you like it?
  • awatar mimbabimba: cudowne to! podziwiam za cierpliwość
  • awatar Gildia Cosel: @Kwerkus: Tak, mam zamiar wziąć się za historyczny haft i zrobić sakiewkę, jak najbardziej zbliżoną do oryginałów. Ot, rekonstrukcja na poziomie hard :P
  • awatar Gość: @gość: edit ;D Kwerkus
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Z powodu całodziennego deszczu oraz - co się z tym wiąże - małej ilości światła słonecznego, odłożyłam na chwilę haft, zastępując tamborek krosnem.
Nadal męczę się z wzorem, który nie za bardzo chce wychodzić tak, jakbym sobie tego życzyła. Owszem - środkowa część układa się wręcz idealnie, ale na zewnątrz robi się totalny misz-masz.
Zresztą, zobaczcie sami:


Muszę coś wymyślić, by brzeg był równie ładny, co środek.


***


Due to rain all day, and - along with it - a small amount of sunlight, I put for a while embroidery and a hoop replacing a loom.
I still working of the design that do not really want to go out like I would have liked. Yes - the middle part is placed almost perfectly, but the outside is getting a total mess.
Anyway, see for yourself:


I have to think of something that the shore was as nice as the center.
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Przerwy robię, niekiedy nawet bardzo długie, ale kiedy już mam osnute krosno, muszę dokończyć pomysł, a potem osnuć krosno na nowo, w oparciu o kolejny.
  • awatar MPdollWorld: @Gildia Cosel: To może odłóż to na trochę i za jakiś czas do tego wróć ze "świeżym" spojrzeniem? A teraz zajmij się czymś innym? :)
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Cały czas myślę, co zrobić, żeby nie było takiego syfu na brzegach... od czasu do czasu pojawiają się pomysły, ale to nadal nie to, co trzeba... powoli zaczyna mi ich brakować :( I bardzo dziękuję za pochwałę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Odkryłam ostatnio firmę InPost, zajmującą się dostarczaniem przesyłek. Czym się różni od zwykłej poczty? Głównie paczkomatami i tańszymi usługami.
Czy u Was są może takie paczkomaty? Co sądzicie o takiej formie dostarczania przesyłek? Czy chcielibyście otrzymywać swoje paczki właśnie w ten sposób?
Pytam, bo zastanawiam się na poważnie nad wprowadzeniem możliwości przesyłu naszych wyrobów właśnie za pośrednictwem InPost i chciałabym poznać Wasze opinie.

Z góry dziękuję.

***

I discovered recently InPost, company dedicated to the delivering of shipments. How is it different from regular post office? Mainly pack-o-mat and cheaper services.
Perhaps in Yours town/city are that pack-o-mats? What do You think about that way to delivery shipments? Would you like to receive your package in this way?
I ask, because I wonder seriously about the introducing of possibility of transmission our products through InPost and I would like to know Your opinions.

Thank You in advance.
  • awatar Gildia Cosel: @sinestro: Hmm... to na naszej poczcie nie ma tak dobrze. A placówka InPost jest czynna do 18.
  • awatar sinestro: @Gildia Cosel: Niekoniecznie, w Poznaniu można odebrać tego samego dnia od 18, więc to chyba zależy od danej placówki. Okazuje się, że InPost jest otwarty zaledwie od 9 do 15.30 (przynajmniej ta placówka, z której dostałam awizo).
  • awatar Gildia Cosel: @sinestro: Ale na poczcie też awizowaną przesyłkę można odebrać dopiero dnia następnego, chyba że zrobi się raban na całą ulicę. A mniejsza dostępność? Kiedyś PP tez miała niewiele placówek na terenie kraju. Zawsze od czegoś trzeba zacząć ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Moja przyszła sakiewka nabiera kolorów - dosłownie. Błękit i jasny niebieski został wzbogacony żółtym i krwisto czerwonym kolorem.


Myślę, że kiedy ją już skończę, będzie się pięknie prezentowała. Póki co nie zrobiłam jeszcze żadnego błędu (spluwa przez lewe ramię, żeby nie zapeszyć). To będzie chyba pierwsza z bezbłędnych sakiewek, jakie udało mi się zrobić.
A oto pełny efekt czterdziestu ośmiu godzin pracy:


Dwie pełne doby i taki marny efekt. Powinnam lepiej się przyłożyć do igły, jednak wszelkie inne zajęcia skutecznie odrywają mnie od tamborka, muliny i igły.
Póki co, cieszę się porankami spędzonymi nad haftem.

***

My future purse takes colors - literally. Deep and light blue is enriched with yellow and blood-red color.


I think when I'm done, it will be beautifully presented. So far I did not have any mistake (spit over his left shoulder, so as not to jinx it). This is probably the first of the error-free pouches, which I managed to do it.
Here's the full effect of forty-eight hours of work:


Two full days and the bad effect. I should better be applied to the needle, but all other activities effectively divert me from the hoop, embroidery floss and needle.
Until then, I'm glad of the mornings that I spent with embroidery.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jeszcze osiem dni, a ja na trzecim miejscu
Do czołówki brakuje mi - bagatela - prawie pięćdziesiąt głosów. Skąd tyle wziąć, kiedy mam znajomych, którzy boją się wszystkich aplikacji na fejsie?
Dziękuję wszystkim tym, którzy mi już pomogli i brzydko poproszę o wciągnięcie w to innych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mam do Was bardzo wielką prośbę: jeśli macie konto na fejsbuku, bądźcie mili zagłosować na moją rymowankę w konkursie organizowanym przez Warownię Pszczyńskich Rycerzy.
Trzeba polubić stronę i pozwolić na dostęp aplikacji umożliwiającej głosowanie na fejsie.
Wygraną jest biesiada rycerska. Taką biesiadę planowaliśmy zrobić na naszą 10 rocznicę, ale plany się pokrzyżowały i nie doszła ona do skutku. Proszę, pomóżcie mi wygrać.
Jeśli nie chcecie dopuszczać do swoich profili aplikacji fejsowych, udostępnijcie odnośnik do konkursu z dopiskiem, by głosować na "tatsu".

Z góry i niezmiernie wszystkim serdecznie dziękuję.

A oto link: http://apps.facebook.com/my-polls/warownia - rymowanka podpisana "tatsu".

Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Na specjalne zamówienie zrobiliśmy strzały. Na czym polega ich specjalność? Otóż są całe czerwone.



Z kutymi grotami typu bodkin.


I czerwonymi lotkami, przeszywanymi czerwoną, lnianą nicią.
Takie strzały na pewno nie zgubią się w zielonej trawie. Chyba że ktoś będzie z nich strzelał w stronę pola pełnego czerwonych maków.
Mam nadzieję, że będą pasować idealnie i swemu właścicielowi przyniosą wiele sukcesów.

***

On a special request we made an arrows. What is their specialty? Well, they are all red.



With a bodkin forged blades.


And red darts, stitched by red, linen thread.
These arrows certainly do not get lost in the green grass. Unless someone will shoot them in the direction of the field full of red poppies.
I hope that they will fit perfectly and will bring its owner a lot of success.
  • awatar Gildia Cosel: @Ayu&Ana: @BoguśW: @Arinae M.: Dziękuję za pochwały :) w imieniu ich twórcy ;)
  • awatar Ayu&Ana: Łoł, wyglądają obłędnie!
  • awatar Arinae M.: Jakie one piękne! Takie cudo to i ja bym chciała. :) Ale ostatnio za rzadko strzelam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Z początku pozytywnie - przesyłka z Historicum.pl właśnie do mnie dotarła. No super. Co prawda mamy już ponad tydzień od złożenia zamówienia, ale widocznie tydzień dla niektórych to bardzo szybki termin realizacji zamówienia przedmiotów, które mają na stanie.
Niby wszystko dobrze, ale... zapłaciłam ekstra za dostarczenie mi tych promieni w tubie, by było super, ekstra, hiper bezpiecznie, a dostałam przesyłkę w... kartonie. Promienie były dodatkowo zabezpieczone dwoma kawałeczkami gąbki.
A specjalnie wysłałam e-mail z powiadomieniem, że dopłaciłam za przesyłkę w tubie. I nie, chodzi tu o pieniądze, ale sam fakt traktowania klienta, jak zła koniecznego i debila, który nic nie rozumie.
Proszę wybaczyć, ale mnie też trafiają się trudni klienci. Ponarzekam na nich pod nosem, ale nigdy, przenigdy nie potraktuję, jak śmiecia i kretyna, bo nikt na to nie zasługuje.
Jeden zadowolony klient przyjdzie jeszcze raz i przyprowadzi znajomego, a niezadowolony zrazi stu - i to jest święta prawda.

Zdecydowanie odradzam korzystanie z tego sklepu, bo sobie jakieś żarty z ludzi robią.
  • awatar Gildia Cosel: @Roxi na Wrzosowisku: Też mi ciężko to zrozumieć. Nawet jeśli chodzi nie tylko o klientów, ale w ogóle o komunikację z ludźmi i traktowanie ich, jak głupie bydło. Coraz bardziej nie rozumiem obecnego świata :(
  • awatar Roxi na Wrzosowisku: Zawsze mnie zastanawia, co takimi ludźmi kieruje - mają swoją firmę, a o Klientów nie dbają? Najwyraźniej im się przelewa...
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Ja się siłą powstrzymuję, żeby nie używać wulgaryzmów. A że ostatnio mam bardzo zszargane nerwy, to jest to naprawdę trudna walka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
To drugi i ostatni raz, jak zamawiam cokolwiek w TYM sklepie. Nie mam sił się już szarpać i denerwować, a potem dostać towar, który urąga wszystkim klasyfikacjom towaru.
Jakiś czas temu, kiedy sklep dopiero powstał, zamówiłam promienie do strzał: sosnowe i bukowe. Na wszelkie pomyłki i błędy przymykałam oko, no bo dopiero zaczęli, jeszcze się uczą, każdy przecież się myli na początku. Zależało mi, by promienie były lekko chociaż przebrane, by trafiły do nas najprostsze, jakie się da wybrać. gotowa byłam nawet dopłacić do takiej usługi. Otrzymałam jednak informację, że posiadają tylko towar najlepszej jakości, więc spokojna czekałam na przesyłkę.
Promienie były porządnie zapakowane - dostali plusik; dostarczone w miarę szybko - kolejny plusik. Jednakże wszystkie plusy zmalały natychmiast, jak tylko zobaczyliśmy, co zawiera paczka. Promienie sosnowe były totalną porażką: nie nadawały się nawet na pacyny, tak były pokrzywione. Część udało się uratować i naprostować, ale był to znikomy odsetek tego, co zamówiliśmy. Promienie bukowe były w lepszym stanie. Na szczęście.
Po tym zdarzeniu długo nie podejmowałam się współpracy z tym sklepem, bo miałam szeroki wybór u innych rzemieślników. Ten wybór niedawno się skończył, a potrzebne były promienie bukowe, by wykonać strzały dla znajomego. Sprawa dość nagląca z nieprzekraczalnym terminem.
Zamówione 9 września, zapłacone w tym samym terminie, pozostaje tylko poczekać na przesyłkę. Tak? Nic bardziej mylnego. Gdybym nie dopytała się o pakowanie, mając w pamięci ostatnią dostawę promieni, pewnie czekałabym do końca świata i jeden dzień dłużej na przesyłkę, bo okazało się, że nie zrobiłam dopłaty za gabaryt B. W trakcie wymiany e-maili okazało się, że mogę dopłacić jeszcze więcej i otrzymać towar zapakowany w tubę, co uchroni na pewno promienie od zniszczeń. O tej opcji dowiedziałam się dopiero 11 września. Niezwłocznie uiściłam dopłatę, powiadomiłam o tym fakcie sklep i... nastąpiła cisza.
Nie było powiadomień o zmianie statusu zamówienia, żadnych informacji o nadaniu przesyłki - nic.
14 września napisałam e-mail z prośbą o podanie informacji o moim zamówieniu. Godzina "zero" zbliżała się nieubłaganie. Napisałam, że zależy mi na czasie, że bardzo potrzebuję itd.
Na odpowiedź czekałam do 16 września, gdzie zdawkowo powiadomiono mnie, że paczka zapewne przyjdzie w przyszłym tygodniu. Tyle, że tym przyszłym tygodniu to strzały muszą być już gotowe.
Jakie szczęście, że zostały jeszcze promienie cedrowe, które nam wysłał Łuksport w "zamian" za połamane. Dzięki temu jesteśmy w stanie wyrobić się w terminie. Pozostały tylko do naklejenia lotki, gdy farba wyschnie. W najbliższy piątek będą już do odebrania, zgodnie z umową. Gdyby nie to, mielibyśmy obsuwę w terminie i to znaczną.

Szczerze - nie polecam zakupów w tym sklepie. Nie będę dawać trzeciej szansy. Szkoda mi nerwów.
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Nie mam pojęcia. Ja się poczułam jak olana i potraktowana z buta. A takiego traktowania nie lubię i nie będę polecać dalej takiego kontrahenta, z którego usług nie byłam nigdy zadowolona.
  • awatar MPdoll: @Gildia Cosel: No naprawdę... Ta firma chyba nie utrzyma się zbyt długo na rynku, jeśli w porę nie zrozumie, że to oni są dla klienta, a nie odwrotnie... Konkurencja ich raz dwa wykończy.
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Wiesz, będę siedzieć do wczesnego popołudnia na zadzie i czekać na przesyłkę, bonie raczyli nawet listu przewozowego, czy dowodu nadania w załączniku przesłać, ani żadnej innej informacji, że promienie zostały już wysłane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pamiętacie te połamane patyczki, jakie nam dostarczyła poczta? To teraz zobaczcie, w co się zmieniły:


Dla mnie te strzały są idealne. Do mojego łuku (widocznego na zdjęciu) też pasują, jak ulał. I jeszcze gdyby tak same chciały lecieć prosto w dziesiątkę...

***

Do You remember those broken sticks, which are delivered to us? So, now look, in what has they changed:


For me, these arrows are perfect. For my bow (it's shown in the picture) also fit like a glove. And even if they themselves wanted to go straight into the bullseye...
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: A to na pewno XD
  • awatar MPdollWorld: @Gildia Cosel: Niech pracuje nad tym. Jestem pewna, że takie strzały zrobiłyby furorę ;)
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: No, jeszcze takich nie umie zrobić. Chyba ciężko zamontować urządzenie do naprowadzania na cel :P A słowa uznania przekażę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie lenię się, mimo że nie daję znaku życia na blogu. Musiałam też odetchnąć i doprowadzić się do ładu po wypadku, ale już jestem zwarta i gotowa.
Wzięło mnie na wyszywanie i to mocno. Nie mogę się wręcz oderwać od lnu i muliny. Cierpi na tym krosno, które - osnute - czeka na dokończenie projektu paska w serduszka. Może do lutego skończę? Będzie jak znalazł na Walentynki.
A tak wygląda przyszła jałmużniczka:


Jeszcze brak jej wszystkich kolorów, ale wzór jest naprawdę czasochłonny. To, co widać na zdjęciu, to większa część tego, co zrobiłam przez dwadzieścia cztery godziny (tak, używam stopera przy pracy, by sobie uzmysłowić, ile czasu dokładnie przeznaczam na tego typu pracę).
Jeśli skończę cokolwiek z wyżej wymienionych rzeczy, na pewno się pochwalę.

***

I do not be lazy, even though I do not give a sign of life on the blog. I also had to breathe and lead to the right after the accident, but I'm tight and ready now.
It took me to the embroidery and it is strongly. I can not even break away from the linen and floss. It suffers from the loom, which - shrouded - waiting for the completion of the project in the hearts belt. Maybe can I finish by February? It was going to be like for Valentine's Day.
And how it looks the future embroidered purse:



Yet it lacks all the colors, but the pattern is really time-consuming. What you see in the picture, the greater part of what I've done for twenty-four hours (yes, I use a timer at work to see how much time I allocate to exactly this type of work).
If I finish any of these things, I'm sure I'll praise myself.
  • awatar Gildia Cosel: @villemoart: Dzięki wielkie za uznanie dla mojej mrówczej pracy :) Z chęcią żądałabym więcej niż 150 zł za taką sakiewkę, ale... kto mi zechce tyle dać? :(
  • awatar villemoart: o jejuuuu, ale to bosko wygląda! Bosz, jakie ty masz zdolności w tych łapkach, a ten wzór wygląda jak milon dolarów. I tak sobie powinnaś żądać za te cuda ;) SUPER!!!
  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: Dzięki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Przyniesiono nam paczkę, zawierającą promienie do nowych strzał. Dowód nadania podpisany, paczka przekazana, kurier pobiegł schodami w dół i tyle go widzieli. Dopiero po otwarciu opakowania okazało się, że drewno jest połamane.


W pierwszej chwili byliśmy pewni, że już nic z tym się nie da zrobić, bo nawet na drążki dla ptaków się to nie nadaje, bo to cedr. Po przymierzeniu jednak okazało się, że nawet po przycięciu nadają się na strzały dla mnie. Jak to dobrze, że jestem niewielka i mam krótkie ręce.
Mamy nauczkę, by zawsze sprawdzać przesyłki przed podpisaniem odebrania.

Mile zaskoczył nas sklep, z którego zamówiliśmy promienie (http://www.luksport.pl/) - Łuksport - i jego właściciel, który po otrzymaniu wiadomości o stanie przedmiotów, obiecał natychmiast wysyłkę nowego kompletu, chociaż upieraliśmy się, że to, co przyszło połamane jak najbardziej zaspokaja nasze potrzeby, a poskarżyliśmy się na pocztę, żeby innych klientów to nie spotkało, by pakował drewno w karton, a nie tylko w folię bąbelkową.
Do tej pory - a zamawiamy u pana Adama Pazdyki od kiedy zaczęliśmy robić strzały - mieliśmy poważny problem tylko z jedną paczką, która gdzieś się zagubiła w czeluściach magazynów i sortowni Poczty Polskiej. Dlatego też - naiwni - nie sprawdziliśmy stanu przesyłki w obecności kuriera, bo zawsze przynoszono nam nienaruszone.
Ech... kolejne paczki obejrzę z każdej strony, jak coś mi się nie będzie podobać, to zanim podpiszę, rozpakuję przy listonoszu.

***

They brought us a package containing the bleams for the new arrows. Proof of postage is signed, the package passed, a courier ran downstairs and that's all. Only after opening the package, it turned out that the stick are broken.


At first time, we were sure that nothing of this can not be done, even the bars for the birds is not suitable, because it is cedar. When I tried it that it turned out that even after trimming they are suitable for the arrows for me. How good it is that I'm small and I have short arms.
We have learned the hard way to always check before signing the delivery receipt.

Pleasantly surprised us shop, from which bleams we ordered (http://www.luksport.pl/) - Łuksport (Bowsport) - and its owner, who, after receiving the news about the state of objects, promised to immediately dispatch a new set, even we insist that what came broken most meets our needs, and we complained to the post office to the other clients are not met, by packing sticks in a cardboard box, and not only in bubble wrap.
So far - and ordered to Mr. Adam Pazdyka since we started doing shots - we had a serious problem with only one package that got lost somewhere in the depths of storage and sorting of the Polish Post. That is why - naive - we did not check the shipment in the presence of the courier, because as always they brought us the package intact.
Eh... I'll watch the next pack on each side, like something I would not like it, before I sign it, I unpack this in the presents of Postman.
  • awatar Gildia Cosel: @niezapminajka: Faktycznie mało przyjemnie :( U nas na szczęście wszystkie docierają do adresata, za to niekoniecznie docierają do nas...
  • awatar niezapominajkaa: MOJE LISTY I PRZESYŁKI NIE DOCHODZĄ - TO JEST STRASZNE :(
  • awatar Gildia Cosel: @Sarenzir: Ano, trzeba :( Na szczęście tu nic poważnego się nie stało, bo strzały pasują na moje ręce idealnie, bo już są zrobione :) W sobotę przejdą próbę :P Oby nie padało...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W obecnych czasach, kiedy pieniędzy w portfelu nie każdy ma tyle, by nimi szastać, raczej większość liczy się z każdym wydanym groszem, a każdą złotówkę po dziesięć razy ogląda, zastanawiając się, czy ją wydać... takie czasy...
Tak, tym razem będzie trochę filozoficzno-ekonomicznie. A natchnął mnie wpis na tym blogu: http://yadis-art.blogspot.com/2012/01/jak-wycenic-rekodzielo.html

Wiele razy spotykałam się, siedząc na kramie, ze stwierdzeniem "ja sobie uszyję, bo to za drogo". Dobrze, możesz szyć, nie ma z tym najmniejszego problemu, bo wtedy zobaczysz, że to nie takie "hop-siup", by dobrze wykonać np. sakwę. Na Allegro widać mnóstwo takich tanich, byle jak wykonanych rzeczy za byle jakie pieniądze. Potem słyszę skargi, że takie badziewie się kupiło, bo cena była okazyjna.
Owszem, można sobie kupować w sieci i nie zawsze trafi się na tanie byle co. Można niekiedy naprawdę znaleźć rarytas. Ale to tylko niekiedy. Sama kupowałam rzeczy na Allegro i ich nie mam jak nosić, bo na zdjęciu wyglądało cudnie, a w rzeczywistości okazało się takim barachłem, że wstyd się przyznawać, że się coś takiego posiada.

Pytają się niektórzy, czemu nasze rzeczy są takie drogie (czy ręcznie wycinana z prawdziwej skóry i zszywana sakwa, która kosztuje 120 zł jest droga?), bo gdzieś tam widzieli o połowę taniej. Dlatego właśnie tyle kosztuje, bo jest ręcznie robiona. Od początku do końca. Gdyby użyć do niej roślinnie garbowanej skóry, byłaby trzy razy droższa. W pierwszych wpisach na tym blogu wstawiałam zdjęcia, jak się to u nas robi. Nie mamy maszyn, mamy tylko współczesne narzędzia. Dlatego taka sakwa nie kosztuje 500 złotych, bo gdybyśmy używali historycznych, taką cenę musielibyśmy zażądać.
Nieskromnie powiem, że nasze sakwy noszą jeszcze nasi pierwsi klienci i nawet nie dbane, wyglądają świetnie. Zatem... o czymś to świadczy, prawda?

Dlaczego nasze strzały są takie drogie? Przecież na Allegro są o niebo tańsze? Są. Prawda. Tylko my dobieramy strzały pod dany łuk, pod zamówienie, dla danego człowieka. Wtedy łucznik ma gwarancję, że strzały nie będą latać gdziekolwiek, tylko tam, gdzie strzelający chce. Niejedna osoba wygrała turniej używają właśnie naszych strzał. Dodatkowo wszystko jest robione ręcznie. Wszystko: od nacinania promieni na osady i do osadzenia grotów, po owijkę. I zabiera to niemal cały tydzień. Tak, tak, zrobienie kompletu strzał (12 sztuk) trwa 5-6 dni. Długo? Owszem, można zrobić w jeden dzień, tylko w tej sytuacji grot na pewno odpadnie, owijka się rozrtoczy, a lotki się odkleją, a same promienie będą się kleić od niewyschniętego pokostu.

Utkanie paska o długości ok. 2 metrów zajmuje mi 7-8 godzin. Włączam w to osnucie krosna, wymyślenie wzoru, dobranie odpowiednich kolorów. Drugi dzień, to zarobienie końców, by się nie strzępiły i nie pruły i nabicie brązowych końcówek (w przypadku ostatnio wykonywanych podwiązek), co zajmuje ok. 6-7 godzin. Czy zatem, żądając za nie 40 złotych (czyli wg norm to zapłata za 4h pracy) nie przesadzam? Powinny kosztować co najmniej trzy razy tyle, prawda?

Jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się z wyszywanymi jałmużniczkami, czy ręcznie szytymi torbami pielgrzymimi. W przypadku tych pierwszych, to robota na miesiąc. Powinnam spokojnie za nie żądać 1500 złotych i nikt nie powinien mieć jakichś "ale". Niestety, maksymalnie mogę za nie "zaśpiewać" 150 złotych. I gdzie tu sprawiedliwość? Kto chciałby zasuwać za 150 złotych miesięcznie?

Ręczne skrojenie i uszycie torby pielgrzymiej, to cały tydzień pracy. Ale nie mogę zażądać za nią więcej, niż 50 złotych, bo nikt tego nie kupi. I tak jeszcze wiele razy otrzymywałam sygnały, że za drogo sobie liczę. A policzmy sam tylko wkład pracy: 7 * 8h = 56h; stawka za 1h to 10 zł, czyli mogłabym spokojnie wycenić taką torbę na 560 złotych. Za samą tylko pracę nad nią.

Nie wliczam nigdzie lat doskonalenia "zawodowego", dokształcania, poszukiwania informacji i wkładu finansowego w powyższe. Wtedy ceny sięgnęłyby kosmosu - jak na nasze, polskie warunki.

Dlatego, ludzie kochani, zacznijcie doceniać rękodzielników (nie tylko tych związanych z Ruchem Rycerskim) i nie kręcić nosem, że to za drogie, że to przecież nie takie trudne do zrobienia. Jeśli coś ma być porządne i służyć na lata, to musi odpowiednio kosztować. Chińskie buble można dostać taniutko, ale nie narzekajcie, że zegarek zepsuje się Wam po dobie pracy, buty starczą do pierwszego deszczu, a bluzeczka do pierwszego prania.
  • awatar Gildia Cosel: @Arinae M.: CD. ... ale nigdy nie wymuszę na rzemieślniku obniżenia ceny jego wyrobu, bo wiem, że to nie jest tak łatwo i szybko coś stworzyć. A że drożej niż w koncernach? No bo to ręczny wyrób, musi być droższy, bo nie sztampowy.
  • awatar Gildia Cosel: @Arinae M.: Wiesz co? Masz kompletną rację. Smutne, ale prawdziwe. Samo poszanowanie tradycji, to "siara". Ktoś jest w zespole folklorystycznym - wieśniak. Można z niego drzeć łacha, bo idiota, tańczy do jakichś wiejskich przyśpiewek. Ba! Nawet sam śpiewa. No - żenada po prostu. Zabytki? Oj, przerobi się na chlewik, bo kiedyś robili solidne cegły, a że zaprawa do kitu, to fajnie, w całości odchodzą. Dziwne jest to, że chociaż w domu wszystko prawie robiło się samemu (bo w sklepach ciężko było coś dorwać fajnego), to nie myślę o rękodziele, jak o tańszej opcji wszystkiego. Po prostu wiem dzięki temu, ile trzeba pracy włożyć w wykonanie np. głupiego swetra na drutach, który w chińskim sklepie albo na targu kosztuje 50 zł, a jest czystą, seryjną maszynówką. Z dumą noszę sweterki, które wydziergała mi mama, bo są niepowtarzalne. To samo dotyczy obrusów, serwetek i wszelakich ozdób. Owszem, opcja ręcznego przygotowania danej rzeczy okazuje się dla mnie zbyt droga, cdn...
  • awatar Arinae M.: Patrząc z perspektywy branży złotniczej, w której się obracam - ludzie często przychodzą do złotników i zamawiają coś, po czym dziwi ich cena "bo przecież w Aparcie jest podobne, a taniej!". Nie potrafią zrozumieć, że taki przykładowy Apart to odlew robiony maszynowo na masową skalę, a jednocześnie wcale nie taki trwały i marudzą, że złotnik, który wszystko robi ręcznie za dużo każe płacić. Myślę, że tak naprawdę pokutują jeszcze u nas w kraju lata komuny - w sklepach nie było prawie nic, więc wiele rzeczy robiło się samemu w domu. Przez to Polacy nie mają aż takiego szacunku do rzemiosła - bo robienie czegoś ręcznie to w ich postrzeganiu w pewnym sensie norma i "tańsza opcja". Zachłysnęli się firmami i metkami. Inna też rzecz, że rzemiosło i wyroby tradycyjne u nas w kraju się marginalizuje. Nie chroni się ich, ani w żaden sposób nie promuje. I jak tu taki rzemieślnik z tradycyjnego warsztatu ma konkurować z wielkim koncernem? Miejmy nadzieję, że przyjdą lepsze czasy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Co prawda wełnę dostałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz się zebrałam, żeby zrobić zdjęcia nowym motkom.
A oto nowe kolory w kolekcji:








Wszystkie motki zawdzięczam Yngvild (https://www.facebook.com/korkonti).
Teraz pozostaje tylko siąść do krosna i tkać

***

Although that wool I got some time ago, but only now are gathered to take pictures of the new skeins.
Here are new colors in the collection:








All skeins received from Yngvild (https://www.facebook.com/korkonti).
It remains only to sit at the loom and weave
 

 
Doczekałam się tablicy, na której mogę porozwieszać wszystkie motki muliny, jakie posiadam. Wczoraj moja lepsza połowa zakończyła nudną i odmóżdżającą pracę, polegającą na wwierceniu stada śrub w deskę. Oczywiście wszystko od linijki i na wymiar, żeby jak najwięcej motków się zmieściło.
Przy okazji zobaczyłam ile mi jeszcze odcieni brakuje, bo do tej pory myślałam, że mam wszystkie kolory. Niestety, było to myślenie błędne.
Mając teraz taką tablicę:


mogę wygodnie dopasowywać kolory dla następnych sakiewek.
Wiem, wiem... mulina jest niehistoryczna i w ogóle bzie, paskudna... Tylko aktualnie nie stać mnie na ultra historyczne nici lniane i jedwabne do wyszywania. Jak będzie mnie stać albo jak ktoś sobie zażyczy taką sakiewkę, to zrobię.
Póki co, pozwolę sobie ćwiczyć na nieco tańszych materiałach...


***

I've reached the panel on which I can hang all the skeins of embroidery floss that I have. Yesterday, my better half and ended very boring job, involving the drilling screws herd board. Of course, all of them with the line and the size to as many threads to fit.
By the way, as far as I saw the shades are missing, because until now I thought that I had all the colors. Unfortunately, this thinking was wrong.
With that table now:


I can easily adjust the colors for the next purses.
I know, I know... Cotton threads are unhistorical and generally yuck, ugly... Actually I can not afford ultra historical linen and silk thread for embroidery. When I'll have the money or someone she wants the purse, I'll do it.
Until then, let me practice a bit cheaper materials...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Turniej w Opolu-Bierkowicach był jak powrót do przeszłości. Spotkałam tam wielu znajomych, z którymi nie widziałam się od wielu lat, a z którymi stawiałam pierwsze kroki w odtwórstwie.
Nasz kramik odwiedzało wielu ludzi, by wymienić uwagi, czy pomacać, co tam potrafimy wyprodukować. Niektórym tak się rozmowy i macanie spodobało, że wzięli kilka rzeczy od nas do siebie.
Dziękuję za mile spędzony czas na kramiku. Dzięki Waszym odwiedzinom mogłam zapomnieć o tym, jak mi jest zimno i jak bardzo nie lubię deszczu

A to nasz bierkowicki kramik:


Jedna rzecz mnie tylko męczy... otóż rodzinka z dwójką małych dzieci (chłopcem i dziewczynką) zostawiła na naszym kramie okulary przeciwsłoneczne dziecięce. Jeśli kiedyś ktoś z nich trafi na nasz blog albo przeczyta to ktoś z ich znajomych, to niech wiedzą, że okularki są do odbioru osobistego u nas lub można je wysłać pocztą pod wskazany adres.
Żałuję, że nie zauważyłam tego wcześniej...

***

The tournament in Opole-Bierkowice was like a return to the past. I met many friends with whom I had not seen for many years, and that his first steps in re-enactment.
Our stall was visited by many of people to exchange comments, or to touch what's there we can produce. Some of them just liked talking and groping, that they took some things from us.
Thank you for the nice time at stall. Because of your visit I was able to forget about how cold it is to me and how much I hate the rain

And this is our bierkowice's stall:


One thing I just will not let me... Well, family with two young children (boy and girl) left on our stall children's sunglasses. If ever one of them will go to our blog or read it someone from their friends, let them know that the sunglasses are able to be picked up from us, or may be mailed to the address indicated.
I regret that I did not notice this before...
  • awatar Gildia Cosel: @Ayu&Ana: Dopiero na zdjęciach zauważyłam, że od strony zwiedzającego nie było nic przyciągającego wzrok. :( Musze w przyszłym sezonie zwracać na układ rzeczy na kramie baczniejszą uwagę...
  • awatar Ayu&Ana: Łe, jak pada to faktycznie sytuację może uratować tylko dobre towarzystwo... Kramik prezentował się super!
  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: W sumie minusem był tylko deszcz i brak zwykłej organizacji imprezy. No i jeszcze deszcz :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Sakiewkę skończyłam i z miejsca znalazła nowego właściciela - jednego z członków mojego bractwa, Najemnej Kompanii Grodu Koźle (http://nkgk.pl). Bardzo się cieszę, że mu się spodobała i że ją przygarnął, wszak to drugi wyrób tego typu, jaki wyszedł spod moich rąk.
Tak wygląda w całości:


A tu zbliżenie:


Mam tylko nadzieję, że będzie się dobrze nosić

***

I finished purse and it immediately found a new owner - one of the members of my fraternity, Hired Kompany of Cosel Castle. I am very pleased that he liked it, and that he it embraced, after all, is the second article of this type, which came out of my hands.
So it looks like in full:


And a close-up is here:


I just hope that it will be well-worn
  • awatar Gildia Cosel: @Ayu&Ana: Wyszła niego odmienna od pierwszej: dłuższa i węższa :P Ale i tak się spodobała :)
  • awatar Ayu&Ana: Fantastyczna robota, śliczne kolory!
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Z bliska widać "puste" miejsca bez haftu, bo len, na którym wyszywałam nie był utkany z idealnie prostych nici. Zdecydowanie gorzej wyglądało to na tamborku. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Podwiązki zostały utkane i już lecą do właściciela.
Wykonałam je z czerwonej wełny, z której utkałam jedno-centymetrowy pasek. Końce zarobiłam, by się nie pruły, a moja lepsza połowa zanitowała na nich okucia i sprzączki.
Całość wygląda tak:


***

Gatters have been woven and now they fly to the his owner.
I made them with red wool, with a one-inch woven strap. The ends I ended, tthat they would not fringe, and my better half rivet them of fittings and buckles.
The whole looks like this:
  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: Odrobinę się rozciągają, ale nie dużo, bo dość mocno dobijałam wątek, żeby pasek wyszedł jak najgęstszy. Na szelki to to za małe ;) mają po 50 cm zaledwie. Zapina się je pod kolanem, by nie zsuwały się nogawiczki (takie średniowieczne nadkolanówki) u kobiet, a u mężczyzn podtrzymują zrolowane nogawice (takie prawie spodnie), gdy jest gorąco. Postaram się pokazać, jak to wygląda w użyciu przy okazji następnej prezentacji :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już wszystkie rzeczy spakowane. Cały przedpokój zastawiony torbami, koszami, skrzynkami. Za chwilę to wszystko zapakujemy do Kalarepy (naszej zielonej Skody 120L) i pojedziemy do Opola-Bierkowic.
Jakby ktoś chciał pożartować i porozmawiać przy kramiku, a przy okazji pomacać, czym dysponujemy - zapraszam serdecznie
Do zobaczenia po weekendzie

***

We have all things packed. The entire hall laden with bags, baskets, boxes. In a moment all this will pack the Kohlrabi (our green Skoda 120L) and go to Opole-Bierkowice.
As if someone wanted to joke and talk to the stall, and catch the occasion to touch what we have - I cordially invite
See You after weekend
 

 
W wolnej chwili spróbowałam nowego splotu przy tworzeniu tzw. biżuterii. Do zrobienia tych bransoletek użyłam lnianych, grubych nici i drewnianych koralików.
A oto efekt pracy w przerwie innej pracy:


***

In a free time I tried a new weave in creating so-called jewelry. To do this bracelet I used linen, thick thread and wooden beads.
And here is the effect of work in the break for another job:
  • awatar MPdollWorld: @Gildia Cosel: :D :D :D
  • awatar Gildia Cosel: @MPdoll: Oj tam, zawsze możesz powiedzieć, że zrobiłaś ją Ty... moimi rękami :D
  • awatar MPdollWorld: @Gildia Cosel: Hehehe... nic z tego ;) Bransoletkę wymyśliła sobie moja mama, więc jak ją zrobię, to na pewno na jakiś dobry placek w zamian się załapię. A gdybyś to ty zrobiła bransoletkę, to by mnie taka pychota minęła... Nie oddam! xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Miałam za zadanie utkać czerwone podwiązki. Ochoczo zabrałam się do pracy, ale okazało się, że wełny zostało mi ledwo co. Z duszą na ramieniu osnułam krosno... wystarczyło przędzy. I od razu pojawiło się pytanie: czy starczy przędzy na wątek? Zaryzykowałam. Wystarczyło do końca. Było właśnie tyle, ile trzeba. To się nazywa szczęście.
Teraz utkany pasek sobie odpoczywa na krośnie, a ja czekam na sprzączki.
Ale plecy bolą od pracy przy krośnie.

***

I had intended to weave the red gatters. Eagerly I gone to work, but it proved to be that the wool was very little. The heart in my mouth I has been interwoven my loom... it's enough of yarn. And immediately raised the question: are will be enough yarn for thread? I took a chance. It was enough to finish. It was just as much as I need. It's called a luck.
Now, a woven belt rests on the loom, and I look forward for buckles.
But my back hurts from working at a loom.
  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: Nie omieszkam umieścić zdjęcia ;)
  • awatar BoguśW: bardzo chętnie po zakończeniu obejrzę Twoje podwiązki:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moje nowe hobby, to taniec z ogniem i Belly Dance, które chcę połączyć w jedno. Mam już trochę pomysłów, tylko jeszcze wykonanie jest żałosne i dość niezborne, ale myślę, że za jakiś czas opanuje oba tańce i bee mogła wspomóc chłopaków w pokazach. Póki co dorobiłam się paru zdjęć i oparzeń.


Więcej zdjęć możecie znaleźć pod adresem: https://picasaweb.google.com/105300396597119163756/TreningOgniowy2807
  • awatar Gildia Cosel: @villemoart: Dziękuję ;) Staram się, jak mogę wykorzystywać wolny od pracy czas. Nad projektami ubrań BJD też pracuję, a po Bierkowicach (w drugiej połowie sierpnia) zamierzam się nimi zająć już tak solidnie ;)
  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: Praktyka aktualnie wygląda mniej emocjonująco, niż zdjęcia w moim wykonaniu, bo chłopaki potrafią naprawdę wiele.
  • awatar villemoart: Podziwiam, serio efektowne to bardzo więc dopinguję :) No i świetne foto, widać pasję :) pozdrowionka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zostaliśmy zaproszeni na urodziny do naszej znajomej po zainteresowaniach i okrutnie głupio byłoby iść z pustymi rękami. Jako że poprzedni prezent sprawuje się dobrze i poprzednia obdarowana sobie go chwali (prawda, że nie kłamię? ), postanowiłam utkać kolejny pasek.
Kolory miały być bardziej widoczne, ale po połączeniu stonowały się, co dało efekt szaroburowatości.


Jednak ten zestaw kolorów jak najbardziej przypasował jubilatce. Szkoda, że nie pomyślałam o zrobieniu zdjęcia podczas przymierzania prezentu. Ale to się raczej da nadrobić

***

We were invited to a birthday to our friend with similar interests and inappropriate behavior would be to go with empty hands. As the previous gift performs well and the previous bestowed praises him (is it true that I do not lie? ), I decided to weave yet another belt.
The colors were to be more visible, but when merged together, giving the effect of gray and dun.


However, this color scheme as the most fit my friend. I wish I had thought about taking a picture while trying on gifts. But it is rather possible to catch up
 

 
W czwartek (tj. 19.07) mój klient pocztowy się zbuntował i nie chciał ani odbierać, ani przesyłać poczty. Nie wiem, czy nie umknęły mi jakieś ważne listy od Was, bo mimo przeglądnięcia kont przez przeglądarkę, nie jestem pewna, czy czegoś nie przegapiłam.
Jeśli zatem ktoś w zeszły czwartek wysyłał e-mail do Gildii Cosel, niech prześle go jeszcze raz. Będę zobowiązana.

Przepraszam za problemy i dziękuję za zrozumienie.
  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: Zaproszenie? Hmmm... musiałabym poszukać...
  • awatar BoguśW: a mi się wydaje, że wysłałem Tobie zaproszenie na pingerze:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Obiecałam, to chwalę się fragmentem wypełnionego już wzoru. Już połowa haftu za mną, a przede mną (oprócz wyszywania) jeszcze pełne ozdabianie frędzlami i sznurkami. Co prawda kolory dobrałam tak, że sakiewka będzie mdła. No trudno, teraz już tego nie zmienię.
Oto, jak wygląda gotowy fragment:


***

I promised to praise the part already completed design. Already half of the embroidery for me, and before me is (except embroidery), yet full of decorating of fringes and strings. Although the colors I drew, so that the purse will be bland. Oh well, now I can not change.
Here's how it looks finished piece:
  • awatar Gildia Cosel: @Dearg Magairlín: Jak tylko ją skończę, to się pochwalę ;) Na pewno :P Na razie musiałam porzucić haft na rzecz tkania, więc prace nad sakiewką poczekać muszą :(
  • awatar Níðhöggr: Nie moje połączenie kolorów, ale mdła nie jest na pewno :P Kiedy pokażesz całość?
  • awatar Gildia Cosel: @cecille: Jak zawitasz u mnie, to zobaczysz na żywo ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Dopiero teraz, długo po fakcie, dotarło do mnie, że poprzedni wpis był setnym wpisem, a na naszym fejsbukowym profilu (https://www.facebook.com/GildiaCosel) niedawno stuknął nam pięćdziesiąty "lajk". Szczęśliwiec otrzymał upominek na tę okazję.
Serdecznie dziękujemy

***

Only now, long after the fact, it occurred to me that the previous entry was the hundredth entry, and on our facebook profile (https://www.facebook.com/GildiaCosel) recently tapped to us fifty "Like". Lucky one got a gift for this occasion.
Thank you so much
 

 
Zdecydowanie nie obijam się, mimo okrutnych upałów, jakie nawiedzają miasto. Ot, siedzę i wyszywam kolejną sakiewkę. Wybrałam nowy wzór i haft idzie mi bardzo szybko i bez pomyłek. Zdjęcia dodam, jak już będzie wypełniony cały wzór.

W poprzedni weekend wraz z całą Najemną Kompanią Grodu Koźle byliśmy chyba główną atrakcją Jarmarku. Pokazaliśmy walkę na miecze, nauczyliśmy tańca, pohuczeliśmy z hakownic i taraśnicy i na koniec zatańczyliśmy z ogniem.
Jeśli ktoś chce pooglądać zdjęcia z tej imprezy, zapraszam do albumu NKGK: https://picasaweb.google.com/105300396597119163756/LegendaKozielskaJarmark07072012#
Kilka zdjęć na stronie lokalnego radia: http://www.radiopark.com.pl/index.php?option=com_content&;task=view&id=28135&Itemid=39 i jeszcze trochę na fejsowym profilu lokalnej gazety: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.390933574300427.86155.153885151338605&;type=1

Miłego oglądania

***

Definitely not lazy, despite the cruel heat, which haunt the city. Oh, I sit and embroidered another purse. I chose the new pattern and embroidery goes to me very quickly and without mistakes. I will add pictures, as I will filled the whole pattern.

Last weekend, along with the entire Najemna Kompania Grodu Koźle were probably the main attraction of the Market. We showed fight with swords, learned dancing, firing of cannon and harquebus and finally danced with fire.
If someone wants to watch some pictures from this event, check out the album NKGK: https://picasaweb.google.com/105300396597119163756/LegendaKozielskaJarmark07072012#
Some pictures on the local radio website: http://www.radiopark.com.pl/index.php?option=com_content&;task=view&id=28135&Itemid=39 and a little on the facebook profile of a local newspaper: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.390933574300427.86155.153885151338605&;type=1

Enjoy
  • awatar Gildia Cosel: @Ayu&Ana: Trochę to jeszcze potrwa :P Wyszywanie jest dość pracochłonne, niestety. A i kawałek materiału trafił się dość nieciekawy, bo ma dużo zgrubiałych nici i przez to wzór ma dziury :( Na Jarmarku najgorzej było z początku, bo jeszcze duchota i gorąc były. A im dalej w wieczór, tym chłodniej i wygodniej :D
  • awatar Ayu&Ana: No to czekamy na foty, bardzo jesteśmy ciekawe! A takie festyny to cuda, widać, że mieliście super zabawę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na gorącą prośbę znajomej z Ruchu Rycerskiego utkałam trzy pary podwiązek.
Nie obeszło się bez nerwów, bo sprzączki i okucia dość długo nie mogły trafić do mnie, ale się udało. Tak po prawdzie, to już są u adresatki i będą służyć jej i dwóm innym osobom na tegorocznej Inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem.
Starałam się utkać paski jak najściślej, by podczas używania nie rozłaziły się i nie rozciągały na wszystkie strony. Moja lepsza połowa zaklepała nity przy okuciach i zaraz po zrobieniu zdjęć (które poniżej prezentuję), zostały zapakowane i wysłane.
Mam nadzieję, że nie będą wadliwe. Że się spodobają. Obawy wynikają z tego, że nigdy wcześniej takich rzeczy nie robiłam.
A tak wyglądają owe podwiązki:




***

At the very hot request of my friend of Knight's Association I has woven three pairs of garters.
It's not advised that no nerves, because the buckles and fittings for a long time could not get to me, but now it's OK. So in truth, it is already sent his correspondent, and will serve her and two other people at this year's staging of the Battle of Grunwald.
I tried to weave strips as closely as possible to not stretched in all directions in use. My better half patted rivets with fittings and immediately after taking the picture (which I present below), they have been packed and shipped.
I hope they will not be defective. That they will appealing. The concerns stem from the fact that I never before did such things.
And how they look like these garters:


  • awatar Gildia Cosel: @BoguśW: Tak, to ten sam kufer, który pozował do zdjęcia wypełniony motkami wełny. Jest niezastąpiony, jako tło do średniowiecznych wyrobów :) W ogóle uwielbiam skrzynie tego typu. zagracają co prawda małą przestrzeń, ale mają swój niesamowity urok :)
  • awatar Gildia Cosel: @Roxi hand made: Sobie zrobiłam podobne i na Książu sprawowały się znakomicie - żadnego ucisku, żadnych bolących ścięgien, żadnych opuchniętych nóg pod wieczór. I pomyśleć, że do tej pory męczyłam się z wiązadłami, które boleśnie wbijały mi się w skórę i mięśnie :P
  • awatar Roxi na Wrzosowisku: Takie podwiązki? Szaleństwo! :) Ciekawa jestem jak to będzie wyglądać i jak sprawdzi się w praktyce.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Turniej w Książu uważam za zakończony.
Słońce paliło, było okrutnie duszno, ludzi garstka, turystów też nie za dużo. Za to miło było spotkać swoich znajomych, których nie widziałam od wieków. Ciężką pracę kramarki mogłam umilić rozmowami, dopóki nie rozpoczął swego występu zespół folkowy, który zagłuszał nawet moje własne myśli.
Skorzystaliśmy też z okazji, że uczestnicy turnieju mogą wejść na zamek za darmo i mimo wysysającego siły upału podreptaliśmy na wzgórze zamkowe.

Rozpalony słońcem zamkowy dziedziniec.

Wystarczyło przejść ten rozpalony plac, by zanurzyć się w chłodną atmosferę zamku. Pozwiedzaliśmy, nałapaliśmy zimna i wylegliśmy na rozżarzone ogrody.


Zmęczona i wyschnięta wróciłam na posterunek przy kramiku. A nasz kramik prezentował się tak:


Nie za bogato może, bo gdzież nam do Medieval Market, ale każdy mógł tam znaleźć coś interesującego dla siebie.
W niedzielę wygnały nas spod zamku burzowe chmury, które wciąż od świtu straszyły ulewą i piorunami.
Jak na złość przez całą drogę lał się, ale żar z nieba. Wróciliśmy wykończeni. Dopiero dziś mam w miarę uzupełniony zapas energii.
Mimo tego upału i duchoty jestem zadowolona z wyjazdu. Pierwszego w tym roku.
Czas zatem wrócić do pracy z krosnem, haftem i lucetem...

***

The tournament in Ksiaz I finished.
The sun was burning, it was terribly stuffy, a handful of people, tourists, not too much. But it was nice to meet my friends, which I have not seen for ages. The hard work of seller I could while away our conversation, until the folk band began his performance, that drowned out even my own thoughts.
Also we took advantage of the fact that the tournament participants can enter the castle for free and despite the heat sucking out our forces we went to the castle hill.

Blazing sun the castle courtyard.

It was enough to go through this blazing square, to plunge in the cool atmosphere of the castle.
We visited, we got cold and we went to the glowing gardens.


I got tired and dried I went in place at the stall. And our stall presented like this:


Not too rich, because where are we to Medieval Market, but everyone can find there something interesting for themselves.
On Sunday we drove out of the castle of storm clouds, which are still scared us from dawn rain and lightning. How to annoy all the way through it poured, but the fire from heaven. We came back exhausted. Only today I have completed as my energy reserve.
Despite the heat and stuffy I am happy with the trip. The first on this year.
So it is time to return to work with the looms, embroidery and lucet...
  • awatar Gildia Cosel: @Roxi hand made: Co do jakości mogę ręczyć głową. I to nie są czcze przechwałki. Co i rusz widzimy nasze wyroby przy pasach i w kołczanach. I choć były robione parę lat temu, nadal wyglądają, jak kupione najdalej tydzień temu.
  • awatar Roxi na Wrzosowisku: Pięknie tam. Kramik uroczy - nie w ilości, ale w jakości siła ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Motywacja Villemo podziałała. Zrobiłam nowy pasek z krajki.


Nie obszywałam tym razem końcówki wstążką, czy też kawałkiem skóry, jak mi podpowiedziano. Brązowy kolor nie bardzo mi pasował do kolorystyki wzoru na krajce. A tylko taki kolor mam do dyspozycji. Końcówki paska obszyłam gęsto czarną, lnianą nicią.


Myślę, że tak wygląda lepiej.

Potem pomyślałam, że może spróbuję też zrobić pasek skórzany. Wygrzebałam z resztek kilka większych kawałków i zaczęłam działać. Zmierzyłam Dollfkę, odmierzyłam odpowiednią długość i szerokość przyszłego pasa na skórze. Porwałam nożyczki i wycięłam. Starałam się zrobić to dokładnie i prosto, ale... dawno nie pracowałam ze skórą i nie wyszło idealnie.


Kiedy wrócił do domu główny kaletnik, stwierdził, że zrobi jeszcze jeden pasek po swojemu, żeby mi pokazać, jak się to robi. No i zrobił.


Prawda, że ładniejszy?

I teraz Dollfka ma trudny wybór: który z pasków najlepiej pasuje do jej obecnej kreacji?


***

Motivation Villemo acted. I made a new strip of selvedge.


This time I not pierced the tip of a selvedge by ribbon or a piece of leather, like someone hints. Brown color do not really fit into the color ofpattern on the selvedge. And I have only this color available. Tip of belt I pierced by the black, linen thread.


I think it looks better.

Then I thought I might try to do a leather belt. I unearthed from the remains of several large pieces and I started to work. I measured a doll, I measured out the correct length and width of the lane next to the leather. I took a scissors and cut it out. I tried to do it accurately and right, but... long ago I not worked with leather and this did not work out perfectly.


When the main vesicle returned home, he stated that he would do one more belt on his way, to show me how to do it. And he did it.


It's true, that is the prettier?

And now doll has a difficult choice: which of the belts best suited to its current counterparts?
  • awatar mUcHita23: błękit z brązem ,ummmm to moja bajka ;) pozdrawiam ! ps.świetne prace :)
  • awatar Gildia Cosel: @Bogdan Wetzel: Dziękuję... aż się zarumieniłam *^^*
  • awatar Gość: jak zawsze -piękne:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›