• Wpisów: 130
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 07:55
  • Licznik odwiedzin: 50 294 / 2741 dni
 
cosel
 
W obecnych czasach, kiedy pieniędzy w portfelu nie każdy ma tyle, by nimi szastać, raczej większość liczy się z każdym wydanym groszem, a każdą złotówkę po dziesięć razy ogląda, zastanawiając się, czy ją wydać... takie czasy...
Tak, tym razem będzie trochę filozoficzno-ekonomicznie. A natchnął mnie wpis na tym blogu: yadis-art.blogspot.com/(…)jak-wycenic-rekodzielo.ht…

Wiele razy spotykałam się, siedząc na kramie, ze stwierdzeniem "ja sobie uszyję, bo to za drogo". Dobrze, możesz szyć, nie ma z tym najmniejszego problemu, bo wtedy zobaczysz, że to nie takie "hop-siup", by dobrze wykonać np. sakwę. Na Allegro widać mnóstwo takich tanich, byle jak wykonanych rzeczy za byle jakie pieniądze. Potem słyszę skargi, że takie badziewie się kupiło, bo cena była okazyjna.
Owszem, można sobie kupować w sieci i nie zawsze trafi się na tanie byle co. Można niekiedy naprawdę znaleźć rarytas. Ale to tylko niekiedy. Sama kupowałam rzeczy na Allegro i ich nie mam jak nosić, bo na zdjęciu wyglądało cudnie, a w rzeczywistości okazało się takim barachłem, że wstyd się przyznawać, że się coś takiego posiada.

Pytają się niektórzy, czemu nasze rzeczy są takie drogie (czy ręcznie wycinana z prawdziwej skóry i zszywana sakwa, która kosztuje 120 zł jest droga?), bo gdzieś tam widzieli o połowę taniej. Dlatego właśnie tyle kosztuje, bo jest ręcznie robiona. Od początku do końca. Gdyby użyć do niej roślinnie garbowanej skóry, byłaby trzy razy droższa. W pierwszych wpisach na tym blogu wstawiałam zdjęcia, jak się to u nas robi. Nie mamy maszyn, mamy tylko współczesne narzędzia. Dlatego taka sakwa nie kosztuje 500 złotych, bo gdybyśmy używali historycznych, taką cenę musielibyśmy zażądać.
Nieskromnie powiem, że nasze sakwy noszą jeszcze nasi pierwsi klienci i nawet nie dbane, wyglądają świetnie. Zatem... o czymś to świadczy, prawda?

Dlaczego nasze strzały są takie drogie? Przecież na Allegro są o niebo tańsze? Są. Prawda. Tylko my dobieramy strzały pod dany łuk, pod zamówienie, dla danego człowieka. Wtedy łucznik ma gwarancję, że strzały nie będą latać gdziekolwiek, tylko tam, gdzie strzelający chce. Niejedna osoba wygrała turniej używają właśnie naszych strzał. Dodatkowo wszystko jest robione ręcznie. Wszystko: od nacinania promieni na osady i do osadzenia grotów, po owijkę. I zabiera to niemal cały tydzień. Tak, tak, zrobienie kompletu strzał (12 sztuk) trwa 5-6 dni. Długo? Owszem, można zrobić w jeden dzień, tylko w tej sytuacji grot na pewno odpadnie, owijka się rozrtoczy, a lotki się odkleją, a same promienie będą się kleić od niewyschniętego pokostu.

Utkanie paska o długości ok. 2 metrów zajmuje mi 7-8 godzin. Włączam w to osnucie krosna, wymyślenie wzoru, dobranie odpowiednich kolorów. Drugi dzień, to zarobienie końców, by się nie strzępiły i nie pruły i nabicie brązowych końcówek (w przypadku ostatnio wykonywanych podwiązek), co zajmuje ok. 6-7 godzin. Czy zatem, żądając za nie 40 złotych (czyli wg norm to zapłata za 4h pracy) nie przesadzam? Powinny kosztować co najmniej trzy razy tyle, prawda?

Jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się z wyszywanymi jałmużniczkami, czy ręcznie szytymi torbami pielgrzymimi. W przypadku tych pierwszych, to robota na miesiąc. Powinnam spokojnie za nie żądać 1500 złotych i nikt nie powinien mieć jakichś "ale". Niestety, maksymalnie mogę za nie "zaśpiewać" 150 złotych. I gdzie tu sprawiedliwość? Kto chciałby zasuwać za 150 złotych miesięcznie?

Ręczne skrojenie i uszycie torby pielgrzymiej, to cały tydzień pracy. Ale nie mogę zażądać za nią więcej, niż 50 złotych, bo nikt tego nie kupi. I tak jeszcze wiele razy otrzymywałam sygnały, że za drogo sobie liczę. A policzmy sam tylko wkład pracy: 7 * 8h = 56h; stawka za 1h to 10 zł, czyli mogłabym spokojnie wycenić taką torbę na 560 złotych. Za samą tylko pracę nad nią.

Nie wliczam nigdzie lat doskonalenia "zawodowego", dokształcania, poszukiwania informacji i wkładu finansowego w powyższe. Wtedy ceny sięgnęłyby kosmosu - jak na nasze, polskie warunki.

Dlatego, ludzie kochani, zacznijcie doceniać rękodzielników (nie tylko tych związanych z Ruchem Rycerskim) i nie kręcić nosem, że to za drogie, że to przecież nie takie trudne do zrobienia. Jeśli coś ma być porządne i służyć na lata, to musi odpowiednio kosztować. Chińskie buble można dostać taniutko, ale nie narzekajcie, że zegarek zepsuje się Wam po dobie pracy, buty starczą do pierwszego deszczu, a bluzeczka do pierwszego prania.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Arinae M.: CD.
    ... ale nigdy nie wymuszę na rzemieślniku obniżenia ceny jego wyrobu, bo wiem, że to nie jest tak łatwo i szybko coś stworzyć. A że drożej niż w koncernach? No bo to ręczny wyrób, musi być droższy, bo nie sztampowy.
     
  •  
     
    @Arinae M.: Wiesz co? Masz kompletną rację. Smutne, ale prawdziwe. Samo poszanowanie tradycji, to "siara". Ktoś jest w zespole folklorystycznym - wieśniak. Można z niego drzeć łacha, bo idiota, tańczy do jakichś wiejskich przyśpiewek. Ba! Nawet sam śpiewa. No - żenada po prostu.
    Zabytki? Oj, przerobi się na chlewik, bo kiedyś robili solidne cegły, a że zaprawa do kitu, to fajnie, w całości odchodzą.
    Dziwne jest to, że chociaż w domu wszystko prawie robiło się samemu (bo w sklepach ciężko było coś dorwać fajnego), to nie myślę o rękodziele, jak o tańszej opcji wszystkiego. Po prostu wiem dzięki temu, ile trzeba pracy włożyć w wykonanie np. głupiego swetra na drutach, który w chińskim sklepie albo na targu kosztuje 50 zł, a jest czystą, seryjną maszynówką. Z dumą noszę sweterki, które wydziergała mi mama, bo są niepowtarzalne. To samo dotyczy obrusów, serwetek i wszelakich ozdób.
    Owszem, opcja ręcznego przygotowania danej rzeczy okazuje się dla mnie zbyt droga, cdn...
     
  •  
     
    Patrząc z perspektywy branży złotniczej, w której się obracam - ludzie często przychodzą do złotników i zamawiają coś, po czym dziwi ich cena "bo przecież w Aparcie jest podobne, a taniej!". Nie potrafią zrozumieć, że taki przykładowy Apart to odlew robiony maszynowo na masową skalę, a jednocześnie wcale nie taki trwały i marudzą, że złotnik, który wszystko robi ręcznie za dużo każe płacić.
    Myślę, że tak naprawdę pokutują jeszcze u nas w kraju lata komuny - w sklepach nie było prawie nic, więc wiele rzeczy robiło się samemu w domu. Przez to Polacy nie mają aż takiego szacunku do rzemiosła - bo robienie czegoś ręcznie to w ich postrzeganiu w pewnym sensie norma i "tańsza opcja". Zachłysnęli się firmami i metkami.
    Inna też rzecz, że rzemiosło i wyroby tradycyjne u nas w kraju się marginalizuje. Nie chroni się ich, ani w żaden sposób nie promuje. I jak tu taki rzemieślnik z tradycyjnego warsztatu ma konkurować z wielkim koncernem? Miejmy nadzieję, że przyjdą lepsze czasy...
     
  •  
     
    @gość: Ooooch, cóż za wyczerpujący komentarz :P
     
  • awatar
     
     
    gość
    zgadzam się z tym.
     
  •  
     
    @BoguśW: Dziękuję :) To miłe :D
     
  •  
     
    @Orchidea i czerwony smok: Szybkie - nie szybkie, jakiś wkład w pracę jest. Tak, jak napisano na blogu, do którego link wrzuciłam (bądź w jego komentarzach) - cenić się trzeba, bo inaczej ludzie się jeszcze bardziej przyzwyczają do niskich cen i nigdy żaden rękodzielnik nie otrzyma płacy równej jego pracy :(
     
  •  
     
    @Roxi hand made: Za "oryginalność" się płaci - do tego się ludzie przyzwyczaili. Tylko że dzisiejsza odzież z plakietką znanej firmy, kosztująca horrendalne ceny jest jakością porównywalna do chińskich wyrobów z butiku, czy targowiska za grosze. Różnica leży tylko w nazwie firmy, która ją oplakietkowała.
    Mam nadzieję, że kiedyś rękodzieło nie będzie postrzegane tylko przez pryzmat folkloru i Cepelii...
     
  •  
     
    @Ayu&Ana: Mam nadzieję, że do części dotrą. Wieczorem spojrzę jeszcze raz na Etsy ;) tak już bardziej konkretnie :P
     
  •  
     
    Szczera prawda. Ja za swoje szycie - robociznę liczę stosunkowo niewiele, bo i maszynowe szycie jest szybkie, ale też mnie problem wyceny dotyka.
     
  •  
     
    Drugą bardzo wkurzającą stroną medalu jest to, że taka osoba, która mówi "za drogo" idzie do sklepu firmowego i tam za koszulkę wykonaną przez chińskie dzieci z tandetnego materiału płaci 200 zł - dla metki...Nieświadomość ludzka nie zna granic (co by nie użyć mocniejszego słowa) :/ I za coś w czym chodzą miliony ludzi są w stanie dać więcej niż za produkt wykonany specjalnie dla nich, wedle ich życzeń, w jednym jedynym egzemplarzu. Gdybyśmy miały odpowiednią metkę mogłybyśmy sprzedawać gorszej jakości produkty 10 razy drożej i wtedy nikt nie powiedział by, że drogo - bo to przecież markowe! parodia...
     
  •  
     
    Święte słowa! Ale i tak nie dotrą w większości do ludzi. Etsy są w porządku i nie gryzą :)
     
  •  
     
    @Trish: Masz rację z tym sprzedawaniem na Zachód. Chyba zacznę rozglądać się za klientelą po lewej stronie mapy. Chyba wreszcie stworzę sobie profil na Etsy :P
     
  • awatar
     
     
    Trish
    @Gildia Cosel:
    Obawiam się, że w naszym społeczeństwie ciągle panuje przekonanie, że dobrze szukając znajdziesz produkty rękodzielnicze wykonane tanio i porządnie. Sama spotkałam się z niejednokrotnie z niepochlebną reakcją na cenę naszych produktów, choć używamy głównie skóry garbowanej roślinnie, która, jak doskonale wiesz, jest kilkukrotnie droższa. Przyznam, że początkowo byliśmy tym faktem zaniepokojeni i nieco zmartwieni, ale doszliśmy do wniosku, że naszą pracę i materiały będziemy wyceniać uczciwie. Uczciwie również dla nas, choć wiemy, że nie przysporzy nam to klientów. To wspaniale, że napisałaś takiego posta, bo większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego jakie są prawdziwe koszty rękodzielnictwa. Jednocześnie nie wachają się stosować podwójnego standardu, kiedy sami nigdy nie zdecydowaliby się wykonywać takiej pracy za proponowane przez siebie stawki.Być może polska klientela za 10 lat dojrzeje do tego, żeby docenić rękodzieło a na razie pozostanie nam sprzedaż na zachód.
     
  •  
     
    @random_forest: Też mam taką nadzieję, że wreszcie znajdą się ludzie, którzy będą doceniać moją pracę nie tylko pochwałami, ale i odpowiednio sypiąc groszem. ;)
    Ceny ręcznie wykonanych przedmiotów powinny być drogie. Nie będzie mnie na nie stać - póki co, ale nie skrzywię się nigdy, nie będę wymuszać upustów, tylko westchnę, wezmę wizytówkę i policzę, ile czasu będę musiała na to oszczędzać :P
     
  •  
     
    Bardzo ciekawy i pożyteczny wpis. :) Ja rękodzielnictwem się zajmuję tylko na własny użytek - między innymi dlatego, że nie potrafiłabym tego co robię wycenić tak, aby cena była satysfakcjonująca dla obu stron. Faktycznie rzeczy, które tu pokazujesz wyglądają na pracochłonne i porządnie zrobione. Mam nadzieję, że z czasem znajdą się klienci, którzy będą rozumieli ile kosztuje jakość.